GG: 1988631 1988631
Bez tytułu 1






















 

GKS BEDLNO - START  4:2 (3:1)

 

26.09, 16:00

 

130 widzów

0:1– Łabuza       (10)

1:1– Olczyk       (15)

2:1– Olczyk       (18)

3:1– Poszeptowicz (45)

4:1– Olczyk       (55)

4:2– Musiał       (85)

Marcińczak

 

Olkiewicz Stuchała Hołub Musiałowski

 

Karpiński Wijas Konopski Lechowski

 

Łabuza Musiał

 

Od pierwszych minut zawodnicy GKS-u tworzyli składne akcje, dłużej utrzymywali się przy piłce i zepchnęli Start do obrony. Jednak już w 5’ po błędzie w obronie Musiałowski oddał groźny strzał, po którym piłka odbiła się od słupka. Obraz gry się nie zmieniał i Bedlno atakowało niemal wszystkimi zawodnikami. Zemściło się to już w 10’ - po szybkiej kontrze i silnym strzałem z 20m pod poprzeczkę Łabuzy łodzianie obejmują prowadzenie. Od tego momentu na boisku rządził już tylko zespół gospodarzy. Liczba groźnych akcji pod bramką Marcińczaka mówiła, że gol wisi w powietrzu. Nie cieszyliśmy się długo z prowadzenia, bowiem już w 15’, po łatwym minięciu obrońcy i precyzyjnym strzale, do wyrównania doprowadza Łukasz Olczyk. 3 minuty później po fatalnej interwencji obrony i bramkarza piłkę do pustej bramki wpycha ponownie Olczyk i Bedlno wychodzi na prowadzenie. Następne minuty to pokaz nieudolności strzeleckiej miejscowych. Szanse na zdobycie bramki i to kilkakrotnie mieli: Olczyk, Poszeptowicz, Pacałowski i Warmiński - jednak wynik nie ulegał zmianie. Dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy gola z bliskiej odległości zdobywa Igor Poszeptowicz.

Bramka ta pozwoliła nieco odetchnąć gospodarzom i spokojnie kontrolować przebieg gry. Po wyjściu z szatni GKS stwarzał kolejne zagrożenia. Pomiędzy 45 a 50 minutą zawodnicy GKS-u aż czterokrotnie strzelali na bramkę Startu. W 55’ swoją trzecią bramkę w meczu zdobywa Olczyk i jest już 4:1. Kibice z pewnością mieli ochotę zobaczyć jeszcze więcej goli beniaminka. Jednak w dalszej części gry ponownie piłkarze z Bedlna pudłowali w dogodnych sytuacjach, często nawet do pustej już bramki. W ostatnich dwudziestu minutach gra się wyrównała i do głosu doszli zawodnicy Startu. Mimo ambitnej gry stać nas było tylko na jedną bramkę, która padła już w 85’ meczu. Zdobył ją Musiał strzałem po krótkim rogu po doskonałym podaniu, wracającego po kontuzji, Karpińskiego.

 

 

 

 

 

 

Copyright © 2005-2009 Seball Wszelkie prawa zastrzeżone.